ATRAKCJE

SkyMagic S3 WAT
Skoki spadochronowe są ich największą pasją, której oddają się od dawna. Każdy z nich ma duże doświadczenie w skokach spadochronowych. Umiejętności indywidualne postanowili wykorzystać z zespole. Kilka lat temu zaczęli specjalizować się w tzw. kanpach czyli lataniu i akrobacji na otwartych czaszach spadochronów. Konkurencji trudnej – wymagającej zespołowej precyzji i wyobraźni – ale bardzo efektownej dla publiczności obserwującej to z ziemi.

Jako grupa pokazowa Sky Magic zadebiutowali w 2012 roku. Pokazali perfekcyjne figury i precyzję grupowego lotu na otwartych czaszach. Flagi, długie efektowne szarfy oraz dymy wzmocniły emocje tego występu. Podczas bardzo intensywnych treningów doskonalą swoje umiejętności i wzbogacają program o nowe elementy.

W spadochroniarstwie pogoda ma szczególne znaczenie i dlatego grupa Sky Magic ma różne warianty pokazu zawsze uwzględniające warunki pogody i terenu. Zawsze efektownie, ale przede wszystkim bezpiecznie – to jest ich przesłanie.

Skład grupy w tym roku stanowią Janusz „DRUCIARZ” Białowąs, Sebastian „SZCZENA” Ryżko, Piotr „PITERO” Piotrowski, Dariusz „BEJCE” Bojsza i Andrzej „DZIUBEK” Dziobal. Z ziemi natomiast wszystko będzie kontrolował Kierownik skoków Piotr „ŚWIERSZCZ: Świeboda.

W 2013 roku wystąpili pierwszy raz na Mazury Air Show. Od razu zapowiedzieli, że chcieliby tu wrócić, ze względu na fantastyczną atmosferę tej imprezy. I wracają co roku do dziś.

A tak podczas Mazury Air Show oglądają Was ze swojej „canapy”.





Śmigłowiec Schweizer 300 tylko u nas
Kojarzycie ten moment, kiedy patrząc na przelatujący samolot nie macie zielonego pojęcia, jak się nazywa? No to się nie przejmujcie, bo niektórzy, nawet bardzo doświadczeni piloci a nawet znawcy lotnictwa miewają to samo.

Powyżej na zdjęciu… no my akurat wiemy, co to jest bo nam powiedziano. Ale, nawet gdyby to nie było zdjęcie pod słońce, to to mógłby być:
- Hughes 269
- YHO-2
- TH-55 Osage
- Hughes 300
- Schweizer Hughes 300C
- Schweizer 300C
- Sikorsky S-300C

Skąd to niezdecydowanie? Skrócona wersja historii:
Śmigłowiec został zaprojektowany w 1955 r. przez Hughes Tool Company’s Aicraft Division (później Hughes Helicopters) jako Hughes 269. W latach 1957-58 powstała wersja dla armii amerykańskiej YHO-2 (5 maszyn), których ta jednak nie zakupiła za to zakupiła ich 792 sztuki w latach 1964-1967 za to pod nazwą TH-55A Osage. W 1964 r. Hughes wprowadził na rynek model 269B. W samej budowie minimalna zmiana ale w środku 3 miejsca do siedzenia. Zyskał on wtedy nazwę Hughes 300. W 1984 roku firmę przejęła amerykańska korporacja MCDonnell Douglas by za dwa lata śmigłowiec sprzedać firmie Schweizer Aircraft. Ten ostatni dokonał wielu, bo ponad 250 ale drobnych poprawek, bez większego wpływu na oryginalny projekt i uzyskała od FAA certyfikat typu jako Schweizer-Hughes 300C by wkrótce potem zmienić nazwę na Schweizer 300C. W 2004 r.firma Schweizer została kupiona przez amerykański koncern Sikorsky Aircraft, która zmieniła po raz kolejny nazwę na Sikorsky 300C a w 2009 roku na Sikorsky S-300C. A firma Sikorsky Aircraft została w lipcu 2015 r. zakupiona przez innego amerykańskiego giganta – Lockheed Martin, więc czekamy na kolejną nazwę.

Z innych ciekawostek, na samym początku swojej kariery, w 1964 roku, Hughes 269 (bo tak się wtedy akurat nazywał) ustanowił rekord wytrzymałości – 101 godzin nieprzerwalnie w powietrzu. Oczywiście na tyle by mu paliwa nie starczyło, nawet gdyby latał tylko „z górki” więc co jakiś czas musiał tankować. Robił w zawisie nad samą ziemią. Ale ponieważ nikomu się nie chciało tak długo patrzeć z uwagą na śmigłowiec a i chyba nie było wystarczającego zaufania do pilotów, przywiązano mu od spodu płóz… jajka. Aby rejestrowały każde kończące próbę bicia rekordu dotknięcie ziemi.

Hughes 269, pomimo wstępnych niepowodzeń z wprowadzeniem do amerykańskiej armii (patrz. YHU-2), stał się ostatecznie jednym z najbardziej rozpowszechnionych śmigłowców szkoleniowych na świecie. W USA istnieją szkoły lotnicze, które posiadają ich po sto i więcej sztuk.

Jako jednostka bardzo zwrotna wykorzystywana jest do nagrywania ujęć filmowych, obserwacji terenu czy patrolowania policyjnego.

W Australii natomiast helikopter wykorzystuje się do zaganiania bydła. Tak, jak to robią na załączonym filmie, choć tu akurat są to śmigłowce Robinson.

Natomiast odwiedzający nas egzemplarz Schweizer 300 CBi o znakach SP-AYA jest jedynym takim w Polsce.
Pilotował go będzie Andrzej Szyszkowski.



W3 Sokół i 2. Grupa Poszukiwawczo Ratownicza z Mińska Mazowieckiego - wojskowa jednostka Sił Powietrznych Polski przeznaczona do prowadzenia akcji w systemie narodowego ratownictwa lotniczego.

W roku 2013 2. GPR miała swój debiut na Mazury AirShow. Zaprezentowała wraz z Mazurskim Wodnym Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym pokaz akcji ratownictwa wodnego z wykorzystaniem technik linowych na wielozadaniowym śmigłowcu W-3 Sokół konstrukcji i produkcji PZL Świdnik. Swoim dynamicznym pokazem zachwycili publiczność a i im chyba nasza impreza przypadła do gustu.

Pierwszym pilotem na pokładzie Sokoła będzie por. Jarosław Lipiec – pilot wojskowy z nalotem ponad 1’400 godzin licząc tylko na tym typie statku powietrznego.

Wspierać go będą:

  • II pilot, por. Michał Jaśkiewicz
  • technik pokładowy – st. chor. Zbigniew Kokoszka
  • ratownik medyczny – chor. Artur Sękowski
  • ratownik pokładowy – chor. Adam Kowalczyk
W tym roku, niestety, najprawdopodobniej tylko do obejrzenia na lotnisku Kętrzyn Wilamowo gdzie będzie ich można spotkać osobiście.



Piper Super Cub ze Szwajcarii, pierwszy raz u nas
W tym roku będziemy mieli okazję gościć jeszcze jednego Pipera PA-18-150. Tym razem ze Szwajcarii. Tego amerykańskiej produkcji samolotu w Europie nie ma już nazbyt wiele sztuk w kondycji zdatnej do lotu a w wersji na pływakach, jak się można domyślać, to ostatnie sztuki. Tym bardziej jesteśmy dumni, że będziemy mogli go Państwu zaprezentować.



MI-24 „Latający Czołg”
Na Mazury AirShow przybędą z 49. Bazy Lotniczej w Pruszczu Gdańskim 2 ciężkie, transportowo-bojowe MI-24. To radzieckie śmigłowce – ikony pola walki, jedne z najpotężniejszych na świecie, które pomimo ich produkcji od roku 1970 nie doczekały się swojego odpowiednika w armiach państw zachodnich. Maksymalna masa startowa takiej maszyny przekracza 11 ton. Wyposażona w dwa silniki turboodrzutowe o mocy 2’200 KM każdy potrafiące rozpędzić tego kolosa do prędkości 335 km/h. Na potrzeby ich apetytu dysponują zbiornikami paliwa pojemności 2’130 l.

Ale to nie ze względu na te imponujące dane techniczne a z powodu robiącego jeszcze większe uzbrojenie noszą zasłużony przydomek „Latający Czołg”.

Obie maszyny będą się prezentowane na wystawie statycznej na lotnisku Kętrzyn Wilamowo a jedna z nich będzie również prezentowała nad jeziorem Niegocin, z jaką zgrabnością i zwinnością te ogromne ważki potrafią się poruszać.






strona główna dla pilota kalendarz imprez biuro prasowe kontakt